Firma konsultingowa IKER – Instytut Konkurencyjnej Ekonomii Regionów sp. z o.o., z inspiracji redakcji miesięcznika METROPOLIA, przebadała polskie miasta wojewódzkie. Chcieliśmy dowiedzieć się: na ile atrakcyjne są rzeczywiście te miasta? Jaka jest ich pozycja konkurencyjna? Z jaką siłą przyciągają do siebie idee, talenty, kapitał? Tak powstał NORDEA METROX.2008 – pierwszy ranking metropolitalności miast polskich.
Po co powstał i czemu ma służyć?
Po pierwsze - bo takiego rankingu dotąd nie było. Ranking METROX 2008 nie ma odpowiedników w jakichkolwiek dotychczas opublikowanych rankingach miast polskich, mimo iż po części wykorzystuje ogólnogospodarcze dane GUS, EUROSTAT oraz dane z innych ogólnie dostępnych źródeł. Ranking METROX 2008 jest pierwszym polskim przykładem sieciowego podejścia do badania rozwoju miast.
Po drugie - bo stosowane dotychczas rankingi miast mówią o sprawach cząstkowych (atrakcyjność inwestycyjna, jakość pracy samorządów, jakość infrastruktury) i nie dotykają sedna problemu konkurencyjności miast. Bo po co miasta konkurują? Odpowiadamy - by zapewnić najwyższą jakość życia mieszkańcom. O co przede wszystkim konkurują miasta? O zasoby, procesy i mechanizmy, z których tworzy się najwyższą wartość dla mieszkańców. A o co w szczególności konkurują miasta? Przede wszystkim:
(1.) o atrakcyjny profil gospodarczy,
(2.) o prywatny kapitał inwestycyjny,
(3.) o wartość dodaną gospodarki miejskiej,
(4.) o mieszkańców,
(5.) o fundusze publiczne,
(6.) o głośne wydarzenia (konferencje, festiwale, zawody sportowe).
Nasz ranking pośrednio odpowiada także na pytanie, które miasto w tych konkurencjach wygrywa.
Po trzecie – bo przygotowywany jest projekt ustawy metropolitalnej. Nad projektem pracuje zespół kierowany przez wojewodę śląskiego Zygmunta Łukaszczyka i profesora Michała Kuleszę, eksperta od samorządów w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. Miasta, które zostaną uznane za metropolie, mają szansę na falę gotówki z budżetu państwa, a tym samym na szybszy rozwój. Ustawa, jeśli zostanie przyjęta w tym roku, zacznie obowiązywać od 2010 roku. My także chcemy zabrać głos w tej sprawie. W literaturze przedmiotu mówiło się dotąd o sześciu metropoliach. Bohdan Jałowiecki (Społeczna przestrzeń metropolii, 2000) powołując się na Michela Bassanda zauważa, że metropolia powinna odznaczać się doskonałością usług, instytucji i wyposażenia, potencjałem innowacyjnym oraz wyjątkowością i specyfiką miejsca. Jałowiecki stwierdza wręcz, że „biorąc pod uwagę kryteria zaliczania miast do metropolii, należy zauważyć, że właściwie żadne polskie miasto, włącznie z Warszawą, nie spełnia wszystkich tych warunków. W stosunku do polskich miast należy wspomniane kryteria relatywizować...”. W rezultacie w swym badaniu empirycznym do metropolii zalicza Warszawę, Łódź, Kraków, Trójmiasto (Gdańsk z Gdynią i Sopotem), Wrocław i Poznań. Podobnie postępują Mikołaj Herbst (Koniunktura gospodarcza metropolii, 2003) i Maciej Smętkowski (Nowe relacje między metropolią i regionem w gospodarce informacyjnej, 2001). W innych badaniach wśród ośrodków metropolitalnych wymieniane bywają także Katowice. Teraz mówi się o co najmniej siedmiu czy nawet dwunastu (!) metropoliach (tj. członkach Unii Metropolii Polskich). Ta lista budzi kontrowersje. Unia Metropolii Polskich odwołuje się do progu 500 tysięcy mieszkańców, ale odnosi go do łącznej liczby ludności miasta i sąsiadującej z nim strefy podmiejskiej, definiowanej jako przylegający (lub przylegające) do miasta powiat (lub powiaty). Jak słusznie zauważają Paweł Swianiewicz i Urszula Klimska (Społeczne i polityczne zróżnicowanie aglomeracji w Polsce, 2005) prowadzi to do bardzo szerokiej definicji 12 obszarów metropolitalnych, obejmujących prawie 1/5 terytorium i 2/5 ludności kraju. W niektórych przypadkach końcowy efekt jest więcej niż kontrowersyjny. Przykładowo, strefa zewnętrzna metropolii białostockiej obejmuje niemal całą Puszczę Knyszyńską. Natomiast zupełnym zaklinaniem rzeczywistości lub dowodem na potęgę lokalnych lobby i układów jest propozycja polityków PSL, aby objąć ustawą 16 stolic województw.
I po czwarte – odpowiadając na pytanie, po co powstał nasz ranking, mówimy - bo taki ranking pozwoli na wprowadzenie w życie modelu pozwalającego na zrozumienie zróżnicowań regionalnych w Polsce. Model ten oparty jest na tezach teorii sieciowej P. J. Taylora i konsorcjum Globalization and World Cities oraz na założeniach i postulatach do Nuklearnej Teorii Metropolii (GaWC Research Bulletin 241).
Idealnym wyjaśnieniem prawdziwych powodów, dla których powstał METROX 2008 jest ironiczny komentarz M. Dutkowskiego: „Rankingi są jednym z niewielu „rynkowych produktów” stosowanych nauk przestrzennych. Z punktu widzenia prestiżu dyscypliny i pozycji jej przedstawicieli na rynku pracy należy rozwijać ten kierunek studiów i doskonalić metodę rankingową”.
Celem merytorycznym rankingu METROX 2008 jest zmierzenie poziomu rozwoju metropolitalnego polskich miast oraz wyznaczenie relatywnej hierarchii metropolii polskich.
Przez poziom rozwoju metropolitalnego rozumiemy stopień zbliżenia badanego miasta do sieciowej metropolii światowej pod względem jej funkcji, struktury i gęstości zachodzących w niej procesów. Metropolię definiujemy jako organizm miejski, będący węzłem w sieci przepływów kluczowych procesów biznesowych i społecznych, którego oddziaływanie przebiega na trzech poziomach: municypalnym, regionalnym i sieciowym. Metropolia jest biegunem wzrostu i głównym producentem innowacji, wiedzy i dobrobytu. Mechanizm działania metropolii opiera się m.in. na zjawiskach masy krytycznej, sprzężenia zwrotnego oraz na szybkiej i intensywnej wymianie sieciowej z innymi metropoliami.
Ranking METROX 2008 obejmuje 18 miast wojewódzkich Polski, a ściślej - 18 obszarów metropolitalnych wokół tych miast. Dwa zespoły policentryczne, wokół Gdańska – Trójmiasto oraz wokół Katowic – Silesia, potraktowano, także w nazewnictwie, jako samodzielne jednostki badawcze zamiast swoich miast głównych. Z powodu przede wszystkim braku dostępności danych, ale również braku jednoznacznego rozstrzygnięcia merytorycznego, nie analizowano łącznie duopolu Bydgoszcz-Toruń. Można zgłaszać uzasadnione wątpliwości, co do celowości porównywania słonia w postaci Warszawy z jakimkolwiek innym polskim miastem czy też pozostałych słoniątek, jak Kraków czy Poznań, z mrówkami w rodzaju Gorzowa Wlkp., Kielc czy Opola. Celem rankingu otwarcia jest ustalenie wstępnej hierarchii. Być może w przyszłorocznej edycji słoń przeniesiony będzie do Ligi Mistrzów, a na degradację do sekcji gimnastycznej skazane zostaną mrówki. Dodanie do rankingu prężnych miast nie wojewódzkich jest na razie nierealne, choćby ze względu na brak szczegółowych danych GUS dla miast innych niż wojewódzkie. Co wolno wojewodzie...itd.
Mieszkańców decydujących o rozwoju danego obszaru nazwać można klasą kreatywną. Są to menedżerowie, artyści, prawnicy, designerzy, architekci, inżynierowie, naukowcy, ludzie mediów i reklamy. Zbadaliśmy decyzje lokalizacyjne firm decydujących o krwiobiegu gospodarki. One wskazują również na decyzje lokalizacyjne klientów tych firm. Obie te grupy zaś zajmują i zapewniają wysokopłatne miejsca pracy. Zbadaliśmy siłę i nowoczesność gospodarek w polskich obszarach metropolitalnych. To podstawy dobrobytu firm, mieszkańców, samorządów. Technologia, Talent i Tolerancja (TTT) składają się z kolei na trzeci ważny wymiar atrakcyjności miasta – jakość życia oraz wielość i wielowymiarowość życiowych opcji. Tylko wtedy, kiedy wszystkie trzy obszary funkcjonują znakomicie, udaje się stworzyć dynamiczny, innowacyjny, kreatywny klimat miasta, obietnicę dobrobytu miasta i wzrostu jego wartości dla ostatecznych beneficjantów - mieszkańców.
Metodologia agregacji obliczeń, czyli złożenia całkowitego obrazu metropolii z liczbowych elementów metropolii jest złożona. Badanie usieciowienia jest przeprowadzone zgodnie z logiką globalnych badań World City Network autorstwa P.J. Taylora i jego współpracowników, szczególnie – w oparciu o rozszerzoną i zaktualizowaną metodologicznie edycję 2004 opublikowaną przez GaWC w roku 2007. Wzięto tu pod uwagę przedsiębiorstwa zaawansowanych usług biznesowych (APS), których decyzje lokalizacyjne wskazują na zapotrzebowanie na dany typ i standard usług w danym miejscu, a tym samym identyfikują węzły krajowej sieci miast. Są to przedsiębiorstwa z pierwszych pozycji swoich branżowych rankingów (publikowanych w RZECZPOSPOLITEJ, HOME&MARKET oraz mediach branżowych): obsługi prawnej, konsultingu, reklamy (agencje ATL oraz domy mediowe), PR, bankowości, ubezpieczeń (w tym szczególnie ubezpieczeń należności), pośrednictwa nieruchomości, teleinformatyki. Aby uniknąć problemów skali, obszar analizy procesowej został zakreślony na terytorium Polski (z nielicznymi wyjątkami), co wymagało pewnych modyfikacji formuł obliczeniowych taylorowskiego connectivity (usieciowienie, stan połączeń sieciowych z innymi metropoliami). Dotyczyło to głównie nieprzewidywanej w globalnym podejściu taylorowskim sytuacji przejęcia funkcji centrali (site) i wielu oddziałów (situation) przez jeden punkt. Jest to wyraz skrajnej koncentracji procesowej, prowadzącej do obsługi całej mikrosieci przez jedno wielofunkcyjne centrum, połączone z kolei z sieciami wyższego rzędu.
Badanie siły i nowoczesności gospodarki opiera się na danych z GUS i EUROSTATU, badań własnych IKER oraz innych dostępnych baz danych, łączonych i interpretowanych zgodnie z nowymi teoriami ekonomicznymi, dotyczącymi roli gospodarek miejskich typu usługowego w erze cywilizacji opartej na wiedzy. Są to dane GUS dotyczące: PKB per capita za 2005 r., przeciętnego wynagrodzenia w usługach dla firm i nieruchomości w I półroczu 2007 r., udziału zatrudnionych w firmach w populacji, udzielonych patentów, zarejestrowanych wzorów użytkowych, poziomu nakładów inwestycyjnych na usługi rynkowe, zarówno per capita, jak i ogółem. Kolejne wskaźniki wypełniały dane dotyczące: lokalizacji wielkich przedsiębiorstw w obszarach metropolitalnych wg Listy 500 RZECZPOSPOLITEJ za rok 2007; siedzib firm medialnych wg internetowej bazy PressBook; wyników badań IKER/PGD dotyczących opinii Polaków o rozwoju gospodarczym polskich miast.
Infrastruktura i jakość życia jest definiowana przy pomocy dostępnych danych statystycznych, których dobór, łączenie i interpretacja wynika z obecnego stanu wiedzy na temat roli gospodarki wolnego czasu, sektorów kultury i sektorów kreatywnych w tworzeniu dobrostanu społecznego. Podstawą teoretyczną badania tego obszaru funkcji metropolitalnych jest dostosowana do warunków polskich (europejskich) teoria klasy kreatywnej Richarda Floridy. Sednem jego teorii są trzy T:
1.Technologia (infrastruktura, kultura gospodarcza),
2.Talent (kapitał ludzki),
3.Tolerancja (jakość życia, wielowymiarowość opcji życiowych).
W rozwijającym się, bogatym mieście parametry wszystkich trzech T są na odpowiednio wysokim poziomie. Czerpaliśmy z danych GUS za 2006 r. o liczbie opcji kulturalnych: seansach kinowych, przedstawieniach i koncertach, wystawach i ekspozycjach w galeriach sztuki. Skorzystaliśmy także z danych o lokalizacji instytucji jakości życia (filharmonie, opery, teatry), jakości edukacji (siedzib najlepszych uczelni wyższych wg "Rankingu szkół wyższych” tygodnika WPROST z 2007 r., liczbie meczy w sezonie w najwyższych klasach rozgrywkowych w popularnych dyscyplinach sportowych (piłka nożna, koszykówka mężczyzn i kobiet, siatkówka mężczyzn i kobiet, żużel), liczbie hoteli pięcio- i czterogwiazdkowych (polska.infhotel.pl), skali lotniska (ruch pasażerski 2007 wg pasazer.com).
Posługujemy się metodą odległości od wzorca. Miasto, które w określonej kategorii uzyskało największą liczbę punktów, otrzymuje wskaźnik równy 1. Następne miasta otrzymują wskaźnik równy ułamkowi dziesiętnemu z ilorazu własnej liczby punktów do liczby punktów uzyskanych przez lidera. Bazując na nowoczesnej, lecz już ugruntowanej teorii sieciowej Taylora, wprowadzamy też dodatkowe novum w postaci oryginalnej mnożnikowej formuły agregacji. Nie jest to prosty iloczyn sumy zasobów regionalnych i municypalnych oraz sieciowości, ponieważ modyfikacja taylorowskiej formuły connectivity wymagała wtórnego ważenia. Dlatego, aby uniknąć iloczynu trzeciego stopnia, przed agregacją z wskaźnika sieciowości wyciągnięto pierwiastek kwadratowy. Wynik (poza wynikiem zwycięzcy) odczytywać można jako prawdopodobieństwo, że w danym mieście zaistnieje najlepsze rozwiązanie w danej dziedzinie.
SIŁA METROPOLITALNA MIASTA – METROX2008.PL
Warszawa 100,000%
Kraków 21,233%
Poznań 17,054%
Wrocław 15,400%
Silesia 13,161%
Trójmiasto 12,603%
Łódź 8,521%
Szczecin 5,926%
Rzeszów 4,638%
Olsztyn 3,988%
Lublin 3,985%
Toruń 3,838%
Bydgoszcz 3,743%
Białystok 3,454%
Kielce 3,397%
Opole 3,170%
Zielona Góra 2,815%
Gorzów Wlkp. 2,058%
Zwycięzca studium firmy IKER jest jeden i jedyny: Warszawa. Jest to miasto wyprzedzające grupę pościgową o trzy długości. Miasto grające co najmniej w kwalifikacjach do europejskiej Ligi Mistrzów. Liderem grupy pościgowej – takiej naszej ekstraklasy – jest Kraków. Będąc na podobnym jak Poznań, Wrocław, Silesia i Trójmiasto poziomie sieciowym i regionalnym, prześciga te metropolie na głowę jakością swego municypium, postrzeganą powszechnie jako jakość życia, dostępność do dóbr i usług kultury, rozrywki, wypoczynku, rekreacji. Powszechny stereotyp znalazł więc swoje uzasadnienie. Łódź samotnie gra w drugiej lidze. Aspiracje są tam z pewnością dużo wyższe. Czarnym koniem rankingu jest dobijający się do „łódzkiej” drugiej ligi Szczecin. Rzeszów wyrósł na lidera spośród wschodnich parametropolii – wyprzedził wyraźnie Lublin, Olsztyn i Białystok, które idą praktycznie łeb w łeb. Największym przegranym jest, według nas, Bydgoszcz, dotąd lokowana gdzieś w pobliżu Szczecina. Maruderzy z końca listy swój udział w niej zawdzięczają być może wyłącznie statusowi województwa. Porównanie ich „metropolitalności” z kilkoma miastami nie wojewódzkimi – Elblągiem, Rybnikiem, Bytomiem, Zakopanem, Lesznem, Piłą czy Przemyślem – mogłoby wypaść na korzyść tych drugich.
Powracając do odpowiedzi na pytanie, jakie miasta mogą aspirować albo kwalifikować się do ustawy metropolitalnej, twierdzimy, że tylko siódemka jest pewna: Warszawa, Kraków, Poznań, Wrocław, Trójmiasto, Silesia i Łódź. Jako aspirantów metropolitalnych wskazać należy przede wszystkim Szczecin i dopiero w dalszej kolejności Rzeszów. Największy przegrany rankingu - Bydgoszcz - mógłby mieć jakieś szanse wyłącznie w duecie z przyjaciółmi z Torunia.
ANALIZA DANYCH CZĄSTKOWYCH
SKŁADOWA 1: Jakość i rozmach życia
Warszawa 100,000%
Kraków 66,254%
Poznań 41,943%
Silesia 35,175%
Łódź 33,300%
Wrocław 32,712%
Trójmiasto 32,219%
Toruń 22,419%
Rzeszów 21,723%
Szczecin 19,361%
Bydgoszcz 15,959%
Olsztyn 15,608%
Kielce 15,607%
Opole 14,474%
Białystok 13,267%
Zielona Góra 12,680%
Lublin 10,580%
Gorzów Wlkp. 8,097%
Składowa opisująca jakość i rozmach życia w polskich miastach wojewódzkich okazała się przynieść najbardziej zróżnicowane wewnętrznie wyniki. Tak jak w przypadku pozostałych składowych liderem jest Warszawa, jednak jej dominacja jest tu najmniej wyraźna. Dzieje się tak głównie za sprawą Krakowa, który w 2/3 dorówuje poziomowi jakości życia w stolicy. Silną pozycję Krakowa powierdza także tegoroczny sondaż Rzeczpospolitej na reprezentatywnej próbie Polaków, którzy wskazali go jakonajlepszą do życia aglomerację. Stolica ustępuje nie tylko Krakowowi pod względem pod liczby wystaw, ale także Silesi pod względem widowisk sportowych, a Poznaniowi pod względem nowoczesnej powierzchni handlowej na mieszkańca. Niepodważalny jej jednak jej prymat w zakresie szkolnictwa wyższego, seansów filmowych, a także liczby przedstawień i koncertów. Za Krakowem znajduje się Poznań dzięki silnej pozycji w sporcie, nauce i handlu. Dalej zwarta stawka Silesii, Łodzi, Wrocławia i Trójmiasta. Łódź aktywnie walcząca o miano Europejskiej Stolicy Kultury jedynie w tym kryterium zmieściła się w pierwszej piątce. Ponieważ Metrox abstrahuje od geograficznych czynników wpływających na jakość życia (np. bliskość gór, jezior, czystość powietrza) Trójmiasto nie wykrzystało swojego atutu jakim jest nadmorskie położenie. Należy natomiast oddnotować ponadproporcjonalnie wysoką - w stosunku liczby ludności i wyników osiąganych w pozostałych składowych – pozycję Torunia. Zaskoczeniem jest natomiast jest przedostatnie miejsce Lublina. Metrox ukazuje małą liczbę opcji kulturalnych i rozrywkowych (w szczególności sportu na najwyższym poziomie), a nawet naukowych na tle innych miast. Jest to też jedno z trzech miast (wraz z Łodzią oraz Kielcami), o najwyższej emigracji.
SKŁADOWA 2: Siła i nowoczesność gospodarki
Warszawa 100,000%
Poznań 47,116%
Wrocław 45,907%
Kraków 44,359%
Silesia 43,536%
Trójmiasto 38,276%
Łódź 31,384%
Szczecin 27,400%
Rzeszów 25,218%
Olsztyn 24,943%
Lublin 22,976%
Bydgoszcz 22,934%
Toruń 22,477%
Opole 21,894%
Kielce 21,768%
Zielona Góra 21,265%
Białystok 20,278%
Gorzów Wlkp. 17,411%
Wyniki składowej mówiącej o sile i nowoczesności gospodarki w największym stopniu pokrywają się ogólną klasyfikacją: najpierw wyraźnie z przodu Warszawa, potem kwintet Wrocław- Poznań-Kraków-Silesia-Trójmiasto, dalej wyraźnie słabsze od nich Łódz i Szczecin, a następnie lider wschodu czyli Rzeszów. Warszawa bryluje we wszystkich składnikach cząstokowych świadczących o regionalnej sile oddziaływania. I nadal jest główym kierunkiem firm myślących o odziale w Polsce. Tu najwięcej się zarabia i najwyższe są nakłady inwestycjne na mieszkańca. Niezmiennie stolica kształci największą liczbę absolwentów i przewodzi w innowacyjności mierzonej wydanymi patentami. Tym razem jednak po Warszawie znalazał się Poznań. Drugą pozycję zapewnił sobie dzięki wysokiemu PKB per capita i lokalizacji wielu dużych firm, głównie produkcyjnych i logistycznych, na jego przedmieściach. Jako że w Poznaniu od kilku lat bezrobocie praktycznie nie występuje, być może po części dlatego na nowe inwestycje zagraniczne częściej wybierane są inne miasta. Szczególnie stolice Dolnego Śląska oraz Małopolski ostatnio są atrakcyjne dla offshoringu i nearshoringu. Oba miasta przciągają skutecznie nie tylko biznes, ale także (łącznie) 1/6 studentów polskich studentów nie pozwalając na wyczerpanie zasobów specjalistów. To Wrocław uchodzi także za najbardziej dynamicznie rozwijące się miasto, oraz – po Wawszawie – za krajowego „tygrysa gospodarczego”. Tradycyjnie silną gospodarką może poszczycić się Silesia, która nie tylko jest adresem wielu przedsiębiorstw z pierwszej pięćsetki, ale także tu powstaje relatywnie dużo patentów. Atutem Trójmiasta – podobnie jak miast Śląska – są z kolei wysokie dochody mieszkańców. To co w największym stopniu różni Łódź i Szczecin od pozostałych niżej plasowanych miast Metroxu, to kilkukrotnie wyższa liczba firm z kapitałem zagranicznych lokowanych tam w ostatnich latach. Łódź jest też ważnym ośrodkiem akademickim, większym od Lublina czy nawet Trójmiasta.
SKŁADOWA 3: Usieciowienie biznesowe i koncentracja procesów
Warszawa 100,000%
Wrocław 15,143%
Kraków 14,976%
Poznań 14,600%
Trójmiasto 12,698%
Silesia 11,089%
Łódź 6,958%
Szczecin 6,336%
Lublin 5,479%
Białystok 4,172%
Rzeszów 3,882%
Olsztyn 3,798%
Bydgoszcz 3,653%
Kielce 3,262%
Opole 2,990%
Toruń 2,923%
Zielona Góra 2,697%
Gorzów Wlkp. 2,529%
O ile w przypadku siły gospodarki oraz jakości i rozmachu życia można mówić o opcjach konkurecyjnych wobec stolicy, tak pomiar usieciowienia nie pozostawia złudzeń co do wyrazistości monocentrycznego rozwoju kraju. Warszawa jest praktycznie jedynym polskim oknem na świat i jedynymi drzwiami, przez które licznie przechodzi globalny biznes. Warszawa również jako jedyna jest wzmiankowana w rankingu World Cities i jest w nim sklasyfikowana jako miasto trzecirzędne (gamma city) w światowej hierarchii, na tym samym poziomie co np. Szotkholm, Rzym czy Bangkok. Istotną pozycję potwierdza także European Cities Monitor, gdzie Warszawa znajduje się na 19 miejscu za Lyonem czy Manchesterem, ale przed Konpenhagą, Wiedniem czy Moskwą. Centrale sieciowych firm podejmując decyzję o lokalizacji w Polsce w 7 przypadkach na 10 wybierają Warszawę. Tu też nowoczesna powierzchnia biurowa jest blisko dwa droższa niż w kolejnych miastach rankingu i w dodatku nadal przybywa jej metrażu więcej niż gdzie indziej w Polsce. Tabelę drugiej ligi otwiera Wrocław, uzupełnia Kraków i Poznań, a zamyka Trójmiasto i Silesia. W tym miastach mieści się po kilka siedzib dużych firm oferujących zaawansowane usługi dla biznesu oraz mediów. Słabość prowincji w stosunku do Warszawy obrazuje najdobitniej sytuacja w branży reklamowej, usług prawnych i obrotu nieruchomościami, gdzie praktycznie nie ma reprezentacji w postaci dużych firm lub nawet ich oddziałów. Aktualna sytuacja na rynku nieruchomości komercyjnych wskazuje niewielkie różnice w tej stawce: wymienione miasta oferują aktulnie około 200-300 tys. m2 (dla porównania Warszawa prawie 3 mln m2) . Jednak jeśli spojrzeć na inwestycje w toku oraz planowane, najdynamiczniej będą rozwijać się ośrodki z południowej części kraju: Kraków, gdzie powierzchnia ma się podwoić do 2010 oraz Katowice i Wrocław. Czy potwierdzą to kolejne edycje Metroxu?
W pozostałych miastach poziom sieciowości jest o jeszcze klasę niższy. Lokują się tam jedynie oddziały i to banków i ubezpieczycieli zajmujących się przede wszystkim obsługą ludności i lokalnych firm.
Rankingi i raporty na temat rozwoju miast nie są gatunkiem wymierającym. Obserwujemy raczej ich ofensywę. Więc po co następny? Czy żadne z 15 wymienionych opracowań nie było godne zainteresowania? Czy chcemy twierdzić buńczucznie, że wszyscy do tej pory tkwili w błędzie i dopiero my odkrywamy prawdę o rozwoju miast? Odpowiedź na oba pytania brzmi - i tak, i nie.
Opracowania, które wymieniliśmy, służyły nam w różnych celach. Niektóre dawały szeroki kontekst, inne – dawały przykłady godnych naśladowania albo nawet godnych unikania rozwiązań techniczno-obliczeniowych. W zakresie metodologicznej poprawności i stabilności wnioskowania są w tym zbiorze raporty zdecydowanie lepsze (ECM) i zdecydowanie gorsze (NBI-Anholt). Cytujemy raporty oparte na bardzo odważnych i nowatorskich hipotezach teoretycznych (GaWC), jak i obszerne, i precyzyjne atlasy danych, pozbawione jednakże polotu interpretacyjnego (ESPON). Słowem – istniejące raporty i rankingi miast traktujemy jako grupę bardzo niejednorodną, jako niepełny, choć reprezentatywny punkt odniesienia. Zresztą, można by z czystym sumieniem tę listę przedłużać. Zarówno ranking atrakcyjności biznesowej (nowe spółki), jak i ranking przyjazności dla inwestorów sygnowane przez FORBESA są zrobione sensownie. Albo inaczej – nawet łagodnie przez nas krytykowany ranking samorządów RZECZPOSPOLITEJ czy – krytykowany bez udawania łagodności – E-REGI autorstwa Jones Lang LaSalle również mają swoje plusy. Nie jest więc tak, że wszyscy błądzą, a my trafiamy bez pudła.
Niemniej, w polskim piśmiennictwie precedensu dla naszych obliczeń nie ma. Analizy metropolitalne Bohdana Jałowieckiego z przełomu wieków, przy całej swej pionierskości i zdecydowaniu, swój modus operandi opierają na bardzo tradycyjnym i – obecnie – dość ryzykownym podejściu średniej ważonej.
Polega ono na tym, że dla syntetycznej oceny czegoś wybieramy tworzące to coś elementy składowe i składamy z nich całość, mnożąc każdy element składowy przez arbitralnie wybrany ułamek, odzwierciedlający istotność elementu i jego udział w tworzeniu wartości całości.
Najczęściej prowadzi to do rezultatów typu common wisdom, czyli niepotrzebnie wyrafinowanego w swej argumentacji udowadniania tez powszechnie znanych i oczywistych. Metropolitaryzm na ziemiach polskich jest zjawiskiem tak nagłym i ekscytującym, że na udowadnianie mądrości ludowych szkoda czasu i energii. Nie tłumaczy to jednak dlaczego na długie tygodnie, które poświęciliśmy, tworząc niniejszy raport, nie szkoda było niczego – ani czasu, ani pieniędzy, ani energii.
Istnieją dwie główne odpowiedzi na perfectowski refren: Tak, ale Po Co? Pierwsza jest zapożyczona z BBC WORLD i brzmi: making sense of it all. Dzięki temu dajemy możliwość wybrnięcia z nawału wzajemnie sprzecznych informacji produkowanych przez rozmaite media na temat kolejnych aspektów rozwoju miast. Wychodzimy z tego galimatiasu radykalnie, ale z uniesioną przyłbicą. Drugie uzasadnienie dla pytania: po co konstruować nowy ranking miast brzmi: żeby poprawić dotychczasowe błędy i zwrócić uwagę decydentów miejskich na to, co jest naprawdę kluczowe. Żeby zmienić perspektywę oceny miast.
Dotychczasowe rankingi i raporty niemal bez wyjątku NIE analizowały zwartego organizmu miasta, analizowały natomiast nader dokładnie określony zestaw zasobów, potencjał danego miasta lub jego szczególną cechę w kontekście wymiany usług.
Nas interesuje zaś nie – jakie są zasoby miast, lecz – co miasto z nich robi. Posługując się metaforą motoryzacyjną: dotychczasowe rankingi opisywały z jakich elementów zbudowany jest silnik: takie tłoki, takie łożyska, zawory z roku tego i tego. Nasz ranking natomiast opisuje MOC takiego silnika. Interesuje nas moc silnika napędu metropolitalnego w polskich miastach.
Najkrótsza zaś odpowiedź na pytanie: po co brzmi: po sedno. Cały problem z raportami o miastach polega na tym, że im bardziej próbują być merytoryczne, tym gorzej opisują rzeczywistość. Zwłaszcza w Polsce, choć nie tylko, powstaje wiele opisów, rankingów, specjalnych materiałów, które w większości poprawnie nawiązują do zasad ekonomii ogólnej. Specjaliści od ekonomii ogólnej komentują. I albo mówią oczywistości, albo coś nie gra. Dlatego tak długo adaptowaliśmy teorię sieciową Taylora, aż zagrało.
Weźmy choćby opis potencjału gospodarczego miast przygotowany swego czasu przez dużą firmę konsultingową dla dużego dziennika. Wybrano wskaźniki, uśredniono itd. Wyszły wyniki mniej więcej zgodne z ogólnym poglądem przeciętnego Polaka na rozwój naszych miast. W kategorii atrakcyjności inwestycyjnej, miasta oceniano tym lepiej, im niższe były średnie pensje i im wyższe bezrobocie. Tak, powierzchownie rzecz biorąc, każe „ekonomia ogólna”. Gdzie niższe koszty, tam ciągną firmy z inwestycjami, przy założeniu, że wszystko inne jest takie samo.
Wygląda poprawnie. Tylko rzeczywistość okazuje się krnąbrna i nie bardzo chce słuchać takich raportów. Nic a nic. Gdyby miasta rozwijały się w myśl „ekonomii ogólnej”, najbardziej atrakcyjna dla biznesu byłaby może Ałma Ata albo Sofia, a nie – Londyn. To nie wszystko. Choćby z ECM, nie mówiąc o Eurostacie, wiemy, że taki przewidywany prymat Ałma Aty czy Sofii to wierutne brednie. Zgodnie z zasadą ekonomii ogólnej, z czasem w miarę znikania przeszkód, dochodziłoby do wyrównania różnic. Warszawa zbliżałaby się w atrakcyjności biznesowej do Białegostoku i odwrotnie. Świat stawałby się coraz bardziej homogeniczny, im bardziej znikałyby bariery mobilności ludzi, kapitału i idei, tym bardziej topniałyby różnice między metropoliami a prowincjami. Czy tak jest, Panowie i Panie? Jest dokładnie odwrotnie. Co więcej, IM bardziej znikają bariery, TYM bardziej jest odwrotnie. Warszawa była ustawiona jako dominująca w sztucznym systemie miast „komuny”, po czym – samoczynnie zwiększała swoją dominację w ostatnich latach, a prowincja ją traciła. I Warszawa nadal dominuje. 75% popytu na nieruchomości biurowe w Polsce koncentruje się w Warszawie. A co dzieje się z tak „ogólnoekonomicznym” wskaźnikiem, jak PKB per capita? Wyrównuje się? No sami widzicie, drodzy Państwo.
Rozkład kosztów nie tłumaczy NIGDY rozwoju miast. Nawet gdyby pozakosztowe warunki (użyteczności terytorialne) były wszędzie takie same. A nie są i nigdy nie będą. Zdolnościami rozwojowymi miast rządzi pewna siła, która powstaje w wyniku przetwarzania przez organizm miejski zasobów. Przetwarzania, a nie – uśredniania. To również bardzo istotna różnica. Uśrednianie prowadzi do wniosków typu: w Trójmieście i na Śląsku żyje się atrakcyjniej niż w Warszawie, bo ostatnie badania pokazują, że średnie pensje na tych obszarach przewyższają średnią warszawską. Jest to oczywiście nieprawda. Miasto, które oferuje najwyższą użyteczność, ściąga do siebie najwięcej podmiotów: absolwentów, studentów, firm. Warszawa nie ma pod tym względem konkurentów ani w Krakowie, ani w Poznaniu, ani we Wrocławiu. Tym bardziej nie ma w Trójmieście i na Śląsku. Siła metropolitalna to nie średnia zasobów ani pensji.
Nasz raport jest pierwszą w Polsce próbą oszacowania tej właśnie siły. Siły, która rządzi przyciąganiem do miast najważniejszych zasobów i daje potencjał produkcji najlepszych rozwiązań. Jest próbą oszacowania czynnika wspólnego dla atrakcyjności wielu obszarów życia. A to dlatego, że ostateczne decyzje prawie nigdy nie są podejmowane na podstawie 40-elementowych arkuszy porównujących rozmaite wskaźniki. Są podejmowane na podstawie syntetycznego przeświadczenia, gdzie jest lepiej, ciekawiej, gdzie się bardziej opłaca, gdzie są większe szanse, że się uda.
To właśnie pokazuje zagregowany wskaźnik siły metropolitalnej: zdolność miasta do zasysania najlepszych zasobów kapitału, ludzi i idei i do tworzenia z nich dobrostanu. Pokazuje on teoretyczny rozkład szans, że w danym mieście pojawi się pierwszy w Polsce najnowszy samochód z najbardziej luksusowej klasy. Najnowsza technologia przesyłu danych. Największa gwiazda współczesnej sceny muzycznej. Pierwsze w Polsce rozwiązanie na światowym poziomie w dziedzinie dotychczas odstającej. I różne inne rzeczy z najmodniejszymi gadżetami włącznie.
Oczywiście, taki rozkład nie tłumaczy do końca obserwowanego realnego obrazu życia. Bo, przykładowo, wybitna jednostka, wbrew regułom - w tym, a nie w innym mieście - postawi wybitny obiekt, który zacznie żyć własnym życiem. Gdzie indziej natomiast, determinacja mieszkańców pozwoli długo opierać się sile pchającej ich własny kapitał, idee i talenty gdzie indziej. W innym przypadku, z powodów etnicznych czy emocjonalnych może wytworzyć się intensywna współpraca z jakimś zagranicznym regionem. To się może zdarzyć i się zdarza. Ale to sytuacje wyjątkowe.
Co pewien czas słyszy się rozmaite sensacyjne doniesienia o tym, jak Warszawa traci pozycje, a inne miasta już ją dogoniły. Są one formułowane najczęściej dla uśpienia albo dla dowartościowania innych miast polskich. Pogłoski o spadku Warszawy w hierarchii metropolii polskich są nie tylko przesadzone, ale nierealne z definicji, bo jedynie Warszawa jest metropolią w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Inne miasta, szczególnie Kraków, Poznań i Wrocław wchodzą w proces stawania się metropoliami. Dystans jednak jest wciąż spory. Zwłaszcza na tle wspomnianych sensacyjnych pogłosek o detronizacji, wydaje się wręcz szokujący.
Głęboko wierzymy i wszystkie liczby nas w tym utwierdzają, że ten szokujący obraz hierarchii miast polskich jest bardzo bliski prawdy. Poza tym – czy naprawdę jest taki szokujący? Spójrzmy na chwilę poza granice kraju, dla otrzeźwienia. W badaniu usieciowienia biznesowego NA ŚWIECIE (GaWC 2004) Warszawa jest na dobrym 31 miejscu. Kolejne miasto polskie – Kraków - jest na miejscu 239, pomiędzy Abidżanem, stolicą Wybrzeża Kości Słoniowej a Gorgetown, stolicą Gujany. Co więcej, wynik Warszawy w GaWC Connectivity 2004 (0,430) przewyższa wynik Krakowa (0,093) w proporcji niemal takiej samej, jak u nas (Kraków do Warszawy to ok. 21,57% w GaWC Connectivity 2004 i 21,23% w METROX2008.PL). Można z tego wnioskować, że METROX2008.PL umożliwia wykreślenie mapy hierarchii metropolitalnej w Polsce na bardzo podobnych zasadach do tych, które determinują globalną sieć metropolii, opisaną przez taylorowskie connectivity. Innymi słowy, dystans pozostałych polskich miast do Warszawy można uznać za dystans do porządnego poziomu metropolii światowych.
Oczywiście, sieciowość to nie wszystko. Ale w globalnej gospodarce to bardzo dużo. Można zaryzykować tezę, że to więcej niż zasoby regionalne. Jak słusznie powiedział prof. Grzegorz Gorzelak, jeden z bardzo niewielu polskich ekspertów w dziedzinie rozwoju miast, którego chętnie i uważnie cytujemy, żyjemy w przestrzeni przepływów. A sieć to nic więcej jak wehikuł wielokrotnego przepływu. Kto w nim uczestniczy – żyje wielokrotnie. Kto nie uczestniczy – traci wielokrotnie.
Dlatego kluczem do opisu siły metropolitalnej miast jest ZWIELOKROTNIENIE. Metropolia produkuje dobrobyt. Produkuje, czyli mnoży – podkreślamy znowu – produkt to po angielsku iloczyn. Metropolia nie uśrednia. Jeśli miasto A ma dwa razy mniej zasobów i trzy razy mniej połączeń sieciowych od miasta B, to jego ostateczna pozycja nie jest 2,5 razy gorsza, tylko 6 razy gorsza. Koszty oczywiście grają rolę, ale głównie w odniesieniu do budżetu i możliwości decydentów, a nie w odniesieniu do rozważania alternatyw lokalizacyjnych. Miasta pierwszego wyboru to miasta pierwszego wyboru. Jeśli tylko na migracje czy inwestycje w nich stać migrantów i inwestorów najwyższej klasy, to tam się lokują. Niższa pozycja w hierarchii to niższa klasa zasobów, które do takiego miasta ściągają. Czas to zrozumieć. Inaczej ciągle będziemy sobie zadawać pytanie, dlaczego w Polsce nie powstała ani Dolina Krzemowa, ani Medicon, dlaczego nie tu osiedlił się Bill Gates ani Richard Branson, ani nie tu powstało Hollywood. W końcu, mamy lepsze warunki „ogólnoekonomiczne”, a stabilność na poziomie średnioeuropejskim. A jednak – zasysa gdzie indziej.
Ludzie, tak w firmach, jak i prywatnie, szukają szansy na najlepsze życie, nawet za cenę ryzyka, pośpiechu, natłoku wydarzeń. Najlepsze, a nie – najtańsze, ani – średnio niezłe. Tak powstaje dobrobyt. Tak powstają metropolie. Czynnik terytorialny (metropolia – ośrodek regionalny – nisza prowincjonalna – pusta prowincja) mówi więcej o różnicy w poziomie życia niż mapa polityczna. W ramach jednego państwa różnice w Europie bywają większe niż pomiędzy państwami. Tak tworzy się globalna hierarchia metropolii. Tak tworzą się też hierarchie krajowe. Będziemy co roku obserwować, jak krzepnie lub ewoluuje nasza.
Źródła i odniesienia:
Do głównych źródeł światowych, na których teoretycznie i metodologicznie opiera się ranking, należą:
1. GaWC Research Bulletin 229 (A) : 'Cities and States: An Elemental Reinterpretation of their Origins and Relations' (P.J. Taylor)
2. GaWC Research Bulletin 225 (A) : 'The Urban Network Transformation: Planning City-Regions in the New Globalisation Wave'
(K. Pain)
3. GaWC Research Bulletin 224 (A) : 'Balancing London? A Preliminary Investigation of the 'Core Cities' and 'Northern Way' Spatial Policy Initiatives Using Multi-City Corporate and Commercial Law Firms' (P.J. Taylor, M. Hoyler, D.M. Evans and J. Harrison)
4. GaWC Research Bulletin 221 (A) : 'A New Theoretical Basis for Global-City Research: From Structures and Networks to Multiplicities and Events' (R.G. Smith and M.A. Doel)
5. GaWC Research Bulletin 219 (Z) : 'From Competitive Regions to Competitive City-Regions: A New Orthodoxy, But Some Old Mistakes' (J. Harrison)
6. GaWC Research Bulletin 217 (Z) : 'Analysing the Changing Landscape of European Financial Centres: The Role of Financial Products and the Case of Amsterdam' (J.R. Faulconbridge, E. Engelen , M. Hoyler and J.V. Beaverstock)
7. GaWC Research Bulletin 216 (A) : 'Resurgent European Cities?' (I. Turok and V. Mykhnenko)
8. GaWC Research Bulletin 213 (Z) : 'Constructing New Regional Geographies: Territories, Networks and Relational Regions'
(J. Harrison)
9. GaWC Research Bulletin 210 (Z) : 'Global Research Centres: Dynamics 1996-2004, Networks 2002-2004. An Analysis Based on Bibliometric Indicators' (C.W. Matthiessen, A.W. Schwarz and S. Find)
10. GaWC Research Bulletin 209 (A) : 'From North-South to Global South: A Geohistorical Investigation Using Airline Routes and Travel, 1970-2005' (P.J. Taylor, B. Derudder, C.G. García and F. Witlox)
11. GaWC Research Bulletin 203 (Z) : 'The UK's Provincial Cities: Using Global Network Connectivities to Assess Claims of Economic Revival' (P.J. Taylor and R. Aranya)
12. GaWC Research Bulletin 200 (B) : '“Gateway cities” - Los círculos bancarios generando concentracion y dispersion en lo sistema urbano de Brasil' (E.C. Rossi and P.J. Taylor)
13. GaWC Research Bulletin 198 (A) : 'Where We Stand: A Decade of Empirical World Cities Research' (B. Derudder)
14. GaWC Research Bulletin 194 (Z) : 'The Internationalization of Europe's Contemporary Transnational Executive Search Industry'
(J.V. Beaverstock, S.J.E. Hall and J.R. Faulconbridge)
15. GaWC Research Bulletin 193 (Z) : 'The Metropolization of the European Urban and Regional System' (S. Krätke)
16. GaWC Research Bulletin 192 (Z) : 'A Global ‘Urban Roller Coaster'? Connectivity Changes in the World City Network, 2000-04'
(P.J. Taylor and R. Aranya)
17. GaWC Research Bulletin 187 (Z) : 'Flying Where You Don't Want to Go: An Empirical Analysis of Hubs in the Global Airline Network' (B. Derudder, L. Devriendt and F. Witlox)
18. GaWC Research Bulletin 184 (A) : 'Cluster Dynamics, Cluster Development and Innovation: Insights from Broadcasting in Three UK City-Regions' (G. Cook and N. Pandit)
19. GaWC Research Bulletin 182 (Z) : 'Global City Frontiers: Singapore's Hinterland and the Contested Socio-Political Geographies of Bintan, Indonesia' (T. Bunnell, H.B. Muzaini and J.D. Sidaway)
20. GaWC Research Bulletin 177 (A) : 'Cities within Spaces of Flows: Theses for a Materialist Understanding of the External Relations of Cities' (P.J. Taylor)
21. GaWC Research Bulletin 175 (Z) : 'Transaction Links through Cities: 'Decision Cities' and 'Service Cities' in Outsourcing by Leading Brazilian Firms' (E.C. Rossi, J.V. Beaverstock and P.J. Taylor)
Do głównych źródeł polskich, które w różnej mierze pomogły Autorom rankingu, należą publikacje i wypowiedzi następujących naukowców:
Ryszard DOMAŃSKI
Wojciech DZIEMIANOWICZ
Grzegorz GORZELAK
Bohdan JAŁOWIECKI
Jerzy KOŁODZIEJSKI
Ewa KORCELLI-OLEJNICZAK
Antoni KUKLIŃSKI
Tadeusz MARKOWSKI
Przeanalizowano również wiele międzynarodowych rankingów miast i raportów regionalnych i miejskich. W szczególności:
1. GaWC: Global Connectivities 2000, 2004
2. European Commission: ESPON Atlas October 2006
3. Cushman & Wakefield Healey & Baker: European Cities Monitor 2004, 2005, 2006, 2007
4. UBS AG : Prices and Earnings 2003
5. Mercer Human Resource Consulting: Cost of Living Survey 2005
6. Mercer Human Resource Consulting: Quality of Living Survey 2005
7. Anholt / Global Market Insite: City Brands Index 2005, 2006
8. UK Dept. for Culture, Media and Sports: Creative Indistries Mapping Document 1998, 2001
9. European Commission: State of European Cities Report 2007
10. European Commission DG Regional Policy / Eurostat: www.urbanaudit.org
11. MasterCard: WorldWide Centers of Commerce Index 2007
12. FAZ/Roland Berger Consultants: Deutschlands lebendigste Staedte 2008 ranking
13. Eurostat: Regional Yearbook 2007
14. UNDP: Human Development Report 2007/2008
15. UNCHS (Habitat): City Development Index 1998, 2001 (w bazie: Global Urban Indicator Database 2)